Ilulissat znane również jako Jakobshavn jest trzecim co do wielkości miastem Grenlandii, z liczbą ludności 4.555. Miasto położone jest w zachodniej części kraju na kole podbiegunowym.

Lodowiec Sermeq Kujalleq oraz Ilulissat Ice Fiord, który został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO i ściąga ciekawskich z całego świata, którzy pragną zobaczyć cielący się lodowiec oraz majestatyczne góry lodowe.

To ponoć w Ilulissat wycieliła się góra lodowa, która w 1912 roku zatopiła Titanica.

Jak dostać się do Ilulissat

Niestety do Ilulissat nie ma bezpośrednich lotów międzynarodowych. Chcąc się tam dostać, trzeba przesiąść się do mniejszego samolotu lub helikoptera w Nuuk bądź w Kangerlussuaq, (Kangerlussuaq jest głównym i największym międzynarodowym lotniskiem Grenlandii).

Przeloty międzynarodowe obsługuje głównie państwowa linia lotnicza Air Greenland. Na „zieloną wyspę” można dostać się z Danii oraz Islandii.

Bilety na Grenlandię nie są tanie. Wybierając się w tamtą stronę świata, trzeba liczyć się z wydatkiem rzędu kilku tysięcy złotych.

Atrakcje turystyczne w Ilulissat

Na samym początku pobytu w Ilulissat odwiedziłem jedną z większych agencji turystycznych World of Greenland. W ich kwietniowej ofercie znajdowały się następujące atrakcje:

  • przejazd psim zaprzęgiem
  • rejs statkiem wokół gór lodowych
  • treking
  • skuter śnieżny
  • lot helikopterem

Nie skorzystałem ze wszystkich atrakcji, ale podczas pobytu w Ilulissat, wybrałem się na własną rękę małą łodzią motorową z rybakami na połów halibuta grenlandzkiego. Ryba ta jest jednym z głównych produktów eksportowych Grenlandii i stanowi źródło utrzymania wielu rodzin. Sieci były zastawione między górami lodowymi, które majestatycznie utrzymywały się na powierzchni zimnego morza.

Spędziłem kilka godzin z rybakami, podglądając ich ciężką pracę oraz podziwiając góry lodowe.

Przejażdżka psim zaprzęgiem

Psy grenlandzkie towarzyszą Innuitom od pokoleń. Od tysięcy lat wykorzystywano je podczas polowań oraz w życiu codziennym. Nie traktowano ich jak psy domowe, a jako narzędzia, choć gdy z nimi przebywałem, nie stroniły od głaskania. To od psów zależało, czy myśliwy wróci z polowania, a jego rodzina lub wioska będzie miała co jeść.

Pies grenlandzki przystosowany jest do ciężkich arktycznych warunków. Większość z nich nie ma bud i śpi na zewnątrz. Zimą karmione są raz dziennie, przeważnie foką, która jest bardzo tłusta i pozwala im przetrwać mrozy. Latem psy nie muszą dostawać tyle samo kalorii co zimą, więc karmi się je co dwa dni.

Dalej używa się je do pracy i codziennych zajęć, ale w dobie rozwoju cywilizacji rzadziej wykorzystuje się je do polowań. Coraz częściej traktowane są jako atrakcja turystyczna. Muszę przyznać, że planując wyjazd od początku zakładałem jazdę psim zaprzęgiem. Nie jest to tania sprawa, zresztą tak jak wszystko na Grenlandii.

Przykładowe ceny przejazdu psim zaprzęgiem z jednej z agencji turystycznych:

  • 1250 DKK (ok. 725 zł) – 2 godziny jazdy
  • 1695 DKK (ok. 980 zł) – 4 godziny jazdy
  • 3200 DKK (ok. 1850 zł)– 7 godzin jazdy

Lot widokowy nad Ilulissat Ice Fiord

W czasie mojej kwietniowej wizyty nie było można dotrzeć do lodowca od strony wody – fiord był jeszcze skuty lodem. Jedyną alternatywą był lot widokowy. W tym wypadku problemem była cena – nie było mnie stać na wynajęcie całej awionetki. Pilot znalazł jednak 3 inne osoby, które chciały zobaczyć góry lodowe z lotu ptaka i podzieliły ze mną koszty.

Latałem już mniejszymi samolotami turbośmigłowymi, ale pierwszy raz leciałem awionetką. Bardzo mała puszka; na lot widokowy jak najbardziej, dłuższe przeloty nie polecam.

W powietrzu spędziliśmy 30 minut. Widok był niesamowity, szkoda tylko, że nie udało się zobaczyć lodowca; reszta pasażerów chciała zobaczyć tylko fiord, przez co ja miałem tylko dwie opcje: zobaczyć fiord albo nie zobaczyć nic.

Widoki wokół Ilulissat

Jedną z głównych i bezpłatnych atrakcji w Ilulissat są spacery oraz treking w okolicy. Miasto nie jest duże i już po kilkunastu minutach marszu możemy znaleźć się w całkiem innej scenerii, z widokiem na fiord oraz góry lodowe. W pobliżu miasta znajduje się kilka krótkich szlaków i nawet w kwietniowym śniegu, bez rakiet śnieżnych, z dobrym obuwiem można było spacerować brzegiem fiordu.

Dalsze wędrówki niestety wymagały już podstawowego sprzętu; przykładowo rakiet śnieżnych.

Podsumowanie

Ilulissat spędziłem 8 dni, poznając miasto i okolice z morza, ziemi i z lotu ptaka. Z każdej perspektywy był to piękny widok. Zaprzyjaźniłem się również ze swoimi gospodarzami, którzy na pożegnanie wyściskali mnie i przekonywali, żebym został w Ilulissat i zatrudnił się jako Arisaqtoq, czyli rybak.

Całą serię artykułów z podróży po Grenlandii znajdziecie na stronie bloga Smaczne Podróże; zakładka Grenlandia.